| Strony konkursowe |
| Zwycięzcy 2008 |
| Turystyka rowerowa |
| Wycieczki i wyprawy |
| Nasze góry |
| Porady |
| Przepisy |
Rajdy rowerowe
Amstaff VII dzień rajdu rajdu Z prądem Wisły | Amstaff VII dzień rajdu rajdu Z prądem Wisły |
| Redaktor: Foreight | ||||||||
| 31.05.2008. | ||||||||
– Być w Toruniu i nie widzieć starówki to jak pojechać do Rzymu i nie zobaczyć Papieża – mówił wczoraj Paweł Czarny przed wyjazdem z bazy noclegowej do centrum miasta. Zanim jednak kolarze zatrzęśli się na toruńskim bruku, musieli biec z pomocą kobiecie zaatakowanej przez rozwścieczonego psa.Na starówkę – Nastroje mamy dobre, plan jazdy ustalony, po wizycie w centrum Torunia przekraczamy Wisłę i ciągniemy do przodu. Trasa jest stosunkowo krótka, więc pojedziemy bez większych ciśnień. Na niebie ani jednej chmurki, ale w twarz wieje chłodny i silny wiatr. Według prognozy pogody będziemy go mieć cały czas w twarz podczas jazdy – relacjonował przed wyjazdem organizator rajdu, Paweł Czarny. Ostrołęccy i kaliscy cykliści zamierzali jednak przed opuszczeniem miasta wykonać pamiątkowe zdjęcia, kupić pierniki, którymi obładują wóz techniczny oraz wysłać widokówki do rodzin i znajomych. Wyruszyli więc w drogę, nie przewidując, co ich na niej spotka.
Rozwścieczony amstaffWyjazd z Torunia wcale nie był tak spokojny, jak tego oczekiwali. Jadąc toruńską ulicą, energetycy usłyszeli nagle zajadłe szczekanie dużego psa i krzyk kobiety. Na jej małego pieska rzucił się amstaff prowadzony bez smyczy i kagańca przez chłopaka z pobliskiego osiedla. Po chwili rozwścieczone zwierzę skoczyło również na starszą panią, która pod ciężarem zwierzęcia przewróciła się, uderzając głową o stojącą tuż obok ciężarówkę. – Usłyszeliśmy krzyk, zobaczyliśmy, co się dzieje i natychmiast rzuciliśmy się wszyscy z pomocą, żeby odstraszać tego jazgoczącego potwora! – mówili później kolarze z Kalisza i Ostrołęki. W końcu właściciel złapał psa i zaczął z nim uciekać. Kilku chłopaków ruszyło za nim, telefonując na alarmowy numer 112 i na 997. Jednak ani jednego, ani drugiego nikt nie odbierał, kiedy więc chłopak wbiegł z psem w osiedlowe krzaki – postanowili przerwać pościg. W końcu w każdej chwili mogli zostać poszczuci agresywną bestią. Pozostała część ekipy pomogła kobiecie wstać, a gdy nie zgodziła się na wezwanie karetki pogotowia – po chwili pojechali dalej. Piernik i… w drogę! Na starówce zrobili pamiątkowe zdjęcia, kupili pierniki i wyruszyli drogą na Gniew. Po drodze nastąpiła niespotykana zamiana – na rower wsiadł Krzysztof Kasprzak, który dotąd prowadził samochód. – Kilka dni za kierownicą wymęczyło mnie, byłem obolały. Dogadaliśmy się więc z Bogusiem Naskręckim, żeby to on dzisiaj prowadził samochód, a ja się trochę rozruszam – powiedział Krzysztof. – Jazda była ciekawa, wiał wiatr, ale jechało się bardzo dobrze, szczególnie końcówka etapu wydawała się wyjątkowo lekka i łatwa do przebycia – mówił Andrzej Kubiak z Kalisza. – Wszyscy jesteśmy już tak rozkręceni, że swobodnie moglibyśmy jechać dużo dalej. Nieuchronnie zbliża się koniec rajdu, stąd pewnie uczucie, że chcielibyśmy jeszcze się nacieszyć drogą, posmakować pędu powietrza… Może za kilka dni przyszłoby dopiero większe zmęczenie i nasycilibyśmy się wyprawą – dodał. – Na początku były rwania w mięśniach, zakwasy. Teraz wszystko się rozeszło. Na dodatek panuje świetna atmosfera, dobraliśmy naprawdę dobry skład na tego typu wyjazd. – podkreślił Andrzej na zakończenie. Z prądem Wisły
Powered by AkoComment! |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| DH i 4X |
| Maratony MTB |
| Zawody XC |
| Szosowe |
| Tor |
| BMX |
| Rajdy przygodowe AR |
| Dodaj zawody! |