rowerowe.net Kolarstwo, rower, rowery: filmy, wycieczki, zawody, maratony, części, filmiki, budowa roweru, gry, wyprawy rowerowe, MTB news

JSN ImageShow - Joomla 1.5 extension (component, module) by JoomlaShine.com
Strona główna arrow Wycieczki i wyprawy arrow 43, 44, 45, 46 dzien wyprawy do chin
43, 44, 45, 46 dzien wyprawy do chin
Redaktor: Foreight   
27.05.2008.
p425011620.05.2008 r. wtorek
43 dzien wyprawy


Poranek niczym specjalnym nie roznil sie od pozostalych, no moze z malymi wyjatkami - dostalem kanapki na droge oraz udalem sie do apteki, aby rozejrzec sie za solidna odzywka. Bez szans. Kobieta chciala mi najpierw wcisnac zwykle witaminy, bo innych nie ma. A jak pokazalem odzywke, ktora kupilem w Moskwie, to od razu byla, tyle ze o 20% drozej! W drodze, jeszcze w Ufie, kupilem jakies witaminy w tabletakach - tu jednak sprzedawczyni najpierw porownala zawartosc witamin jakie mialem z Polski i swoich, a dopiero pozniej polecila.




- - - R E K L A M A - - -

- - - R E K L A M A - - -



Nie spieszac sie, wyruszylem przed 11 z zalozeniem, ze 400 km do Czelabinska podziele na 4 dni, aby w gorach oszczedzic kolano. Jednak dzis zrobilem troche wiecej kilometrow niz srednia, poniewaz tylko ostatnie 25 km mozna bylo nazwac jazda w gorach. Wczesniej bylo kilka wzniesien, podobnych do tych, ktore mialem po drodze wczesniej. A na dodatek, oprocz pierwszych 25 km, wiatr mi sprzyjal. Robilem takze duzo przystankow. Na pierwszym przystanku dla TIRow za Ufa zauwazylem samochod na polskich rejstracjach, ktorego kierowca byl Bialorusin. Porozmawialismy sobie z Dmitrim (bardzo mily czlowiek) dluzsza chwile i zrobilismy zdjecie na pamiatke. Na kolejnym postoju byly dwa TIRy z Polskimi kierowcami. Rowniez byla chwila milej rozmowy z rodakami. Podobnie troche czasu stracilem na rozmowe z milicjantami, a ok. 19 zauwazyli mnie ludzie z przydroznego baru i zawolali. Poczestowali mnie herbata, a nastepnie obiadem i ponownie herbata. Jedzac i rozmawiajac troche sie rozejrzalem - calkiem fajne miejsce. Jest tam hotel i domki letniskowe oraz restauracja. A wszystko to znajduje sie kolo miasta Asza, na 1564 km do Moskwy, po prawej stronie. Za ta restauracja zaczely sie prawdziwe "gorki".

Nocleg wypadl w miescie Sim. Pytani Ludzie (przydrozni handlarze) wzdluz glownej drogi nic nie wskazali, a jedynie jeden Ormianin z przydroznego baru poczestowal mnie herbata. Wiec zjechalem na skraj miasteczka i tam pierwszy zagadniety czlowiek pozwolil mi zaadoptowac banie na noclegownie! Minusem calego dnia byl straszny upal (ok. 30 stopni). Na odslonietym fragmecie prawego uda (slonce mam z prawej strony, jade w szortach i nakolennikach) porobily sie pecherzyki - nie pomogl nawet krem z filtrem. Kolejne dni niestety bede musial jechac w dlugich spodniach.

dystans dnia - 122,20 km
czas jazdy - 6:12:20 h
srednia predkosc - 19,69 km/h


21.05.2008 r. sroda
44 dzien wyprawy


Nocleg w bani byl spokojny, ale spanie na deskach nie bylo zbyt wygodne. Rano dostalem herbate i przegotowana wode do bidonow od mojego gospodarza Ormianina (interesowala go religia katolicka w Polsce). Do ok. 17 na drodze byl niesamowity upal. Podjazdow nie bylo az tak strasznie duzo i nie byly zbyt trudne (wg znakow najdluzszy mial 7 km I nie przekraczaly 10% nachylenia). W drodze przyszlo mi takze robic dwa razy gume w tylnim kole.

Ok. 15 trafil sie wiejski sklep, bardzo tani, jakies 500 metrow od glownej drogi. Tam uzupelnilem zapasy i zjadlem kanapki oraz porozmawialem sobie ok. godziny z paniami z obslugi. Prym wiodla jedna, ktora interesowala cala moja podroz oraz Polska. Pod koniec rozmowy dala mi na droge chleb, kawalek suszonej kielbasy i prawie 1kg ciastek! Jak tylko wyjechalem na droge, zauwazylem postoj dla ciearowek, na ktorym spotkalem Pana Wieslawa z Siemiatycz. Poczestowal mnie kawa i dluzsza chwile sobie porozmawialismy. W tym czasie przez chwile mocno padalo – dzieki temu troche sie ochlodzilo.

Mialem wowczas na liczniku 62 km, a plan byl przekroczyc 100 km. Kiedy go wykonalem, nic nie bylo przez kilkanascie kilometrow. Wkoncu trafilem do miasta Satka, gdzie na jego obrzezach dostalem nocleg. Gospodarz u brata mieszkajacego za sciana zoorganizowal goraca banie. U niego tez siedzielismy pozniej ponad godzine i rozmawialismy. Brat, lesnik, pracownik Parku Narodowego Uralu chcial mnie najpierw nastepnego dnia wiezc samochodem na seminarium do Czelabinska, a gdy ja zgodzilem sie tylko jechac rowerem – mialem sie rano spotkac z dyrektorem Parku, 3 km dalej. Oczywiscie mialy byc wspolne zdjecia i kasa za promocje Parku. Jakos mu jednak w to wszystko nie wierzylem. Wieczor z moim gospodarzem spedzilismy na rozmowie przy latarce – w tym czasie, gdy ja przeczekalem krotki deszcz, 50 km dalej przeszedl huragan, ktory zerwal druty elektryczne. Pierwszy raz od 5 lat. Probowal mnie nauczyc troche lokalnego jezyka, np. rahmat – dziekuje.

dystans dnia – 115,02 km
czas jazdy - 6:29:54 h
srednia predkosc – 17,69 km/h
max. predkosc – 64,20 km/h

22.05.2008 r. czwartek
45 dzien wyprawy


Przed 8 rano bylem juz gotowy do drogi – 45 min zajela mi poranna toaleta, pakowanie i sniadanie. Na droge do bidonow dostalem herbate. Oczywiscie brata – lesnika nie bylo. Poprzedniego dnia straszono mnie intensywnymi podjazdami, na ktorych mialem polec. Co prawda na dodatek 3 dzien z rzedu byl upal, ale z podjazdami nie bylo az tak zle – wszystkie pokonalem. Wg znakow najdluzsze byly po 6 km (dwa), a kont nachylenia nie przekraczal 6% (w rzeczywistosci mogly byc troche wyzsze, poniewaz znaki w Rosji nie sa zbyt dokladne i czesto z drugiej strony jest troche inna informacja o koncie nachyenia). Po tych dwoch najdluzszych podjazdach zaliczylem 10 km zjazdu. Sam podjazd na granice Euro – Azjatycka byl juz krotki i niezbyt trudny. Znajduje sie on pomiedzy 1755 a 1756 km drogi od Moskwy w kierunku Czelabinska. Spedzilem tam ok. godziny, robiac pamiatkowe zjecia, wysylajac kilka SMSow i wypilem herbate w barze. Poza samym znakiem inormujacym o granicy Europy z Azja, est tam tylko maly bar i duzy plac. Ludzi prawie wcale.

Przez kolejne dwie godziny przejechalem ok 13 km – najpierw zerwal sie wiatr i wygladalo, ze bedzie burza, a pozniej zjechalem do wioski aby uzupelnic zapasy i troche pojesc. Tam w spozywczaku zbulwersowalem sprzedawczynie faktem, ze nim o cos poprosilem, najpierw zapytalem ile to kosztuje. Od razu zapytala, z jakiego kraju jestem! Pozniej juz tylko jechalem. Droga prowadzila jakby przez plaskowyz – bylo duzo pol uprawnych i nie wiele wzniesien czy zjazdow. Chociaz chyba minimalnie prowadzila w dol. Na 105 km trafilem na wiekszy postoj ciezarowek z hotelem, wiec trzeba bylo pojechac kawalek dalej (wowczas ludzie raczej nie odsylaja do hotelu). Ale zaczelo straszyc burza (troche nawet kropilo). 5 km dalej byl zjazd do kolejnej wsi i tam sie udalem.

Nocleg otrzymalem u rodziny, ktora rok wczesniej troche sie spalila – tzn. spalila sie weranda i fragment domu. Remont jeszcze trwa i raczej w tym roku sie nie skonczy z powodu braku pieniedzy – on zarabia 8000 rub., a ona 7000 rub. (dwoje dzieci jeszcze na utrzymaniu). On jest bardzo spokojnym i ugodowym czlowiekiem, a ona bardzo przemadrzala – wszystko wie zdecydowanie najlepiej, zaprzeczala nawet moim informacjom o cenach biletow kolejowych, ktore uzyskalem w kasach biletowych w Moskwie! Ok. 23 wrocil do domu 16-letni syn. Wraz z nim przed dom przyszla grupa jego przyjaciol. Probowali wywolac mnie przed dom, aby mogli sie ze mna lepiej poznac. Ale nie chcialo mi sie wychodzic wieczorem na dwor. Pozniej okazalo sie, ze chcieli abym dal 100 rub. na piwo.

dystans dnia – 113,31 km
czas jazdy - 6:28:55 h
srednia predkosc – 17,48 km/h


23.05.2008 r. piatek
46 dzien wyprawy


Wstalem zgodnie z umowa z gospodarzami o 6, ale nie slychac bylo, aby ktos juz wstal, wiec postanowilem pospac sobie jeszcze 30 min. Z braku wody toalete ograniczono mi do przemycia twarzy. Sniadanie bylo bardzo dietetyczne – ziemniaki z proszku i do tego chleb – baton. Malo syte i malo kaloryczne. Gospodarz ok. 7.30 pozegnal sie i poszedl na autobus. Ja wyryszylem kilkanascie minut pozniej, robiac pamiatkowe zdjecia.

Do poludnia bylo pochmurno i wial zimny, boczny wiatr. Ok. poludnia, kiedy wyszlo slonce, zrobilo sie calkiem przyjemnie. Ja mialem tylko jeden cel – dotrzec do Czelabinska jak najmniejszym nakladem sil i mozliwie jak najwczesniej. Jako ze drag byla prawie plaska, wiec szlo mi nienajgorzej. Za nim dotarlem na nocleg, przejechalem prawie cale miasto. Nic specjalnego, poza jedna cerkwia, nie zauwazylem. Na miejscu bylem ok. 15.30. Czekal na mnie obiad oraz osoby, ktore wiedzialy co to jest “cywilizacja europejska” – wiec byl prysznic, a jedzenie bylo bez zbednych tluszczy i kaloryczne.

Kolano mnie troche pobolewa, glownie rano i pod koniec dnia (pomimo tabletek). Czuje takze, ze cale nogi jakby z waty byly. Postanowilem wiec, ze przejde sie po aptekach i kupie jakas odzywke. Niestety, znowu dramat! Pomimo dlugich i spokojnych tlumaczen w czym rzecz, panie w aptekach nic nie pomogly. Proponowaly mi zwykle witaminki (standard), a jedna probowala wcisnac zwykla masc przeciwbolowa, abym smarowal nia cale nogi. Odzywke, ktora mialem z Polski podobno na oczy nie widzialy, a jej sklad i zawartosc z innymi porownac nie chcialy. Odzywek w proszku zadnych nie mialy dopoki nie podawalem im nazwy tej kupionej w Moskwie – wowczas ta byla! A jedna farmaceutka odeslala mnie po prostu do innej apteki stwierdzajac, ze oni czyms takim sie nie zajmuja. A na dodatek drugi dzien jestem lekko przeziebiony, wiec od wczorajszego wieczoru biore tabletki przeciw przeziebieniu. W efekcie chyba zoladek sie zbuntowal.

dystans dnia – 93,97 km
czas jazdy – 5:08:14 h
srednia predkosc – 18,29 km/h
dystans calkowity – 3599 km
calkowity czas jazdy – 203:52 h

Zdjęcia z wyprawy w naszej galerii - dziś 19 nowych zdjęcia w galerii!
Wyprawa rowerowa Pekin 2008
Wortal Rowerowe.net jest oficjalnym patronatem wyprawy.

Skomentuj
  • Prosze nie uzywaj wylgaryzmow i pisz na temat
  • Nie pisz tylko po to zeby reklamowac swoja strone - i tak komentarz zostanie usuniety
  • Aby dodac komentarz przepisz kod z obrazka
  • Wszystkie komentarze sprzed dnia 09.10.2006 zostaly usuniete ze wzg na zmiane systemu komentarzy - przepraszamy
Nick:
E-mail
WWW
Temat:
Komentarz:

Kod z obrazka:* Code

Powered by AkoComment!

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Rowerowe.net: Informacje Kolarstwo - Zawody Rowerowe, Wycieczki i Wyprawy Rowerowe, Maratony Rowerowe. Rower, Rowery

Szukaj

Google

Losowy film

Najbliższe zawody

There are no upcoming events currently scheduled.
Zobacz wszystko

Najnowsze filmy


Torebki damskie kotły Organizacja imprez wyniki na żywo coffee makers
System reklamy i pozycjonowania Statlink.pl
Sklep Rowerowy SZUMGUM alkohol Trzebinia instalacje gazowe Panoramy sferyczne 360, 3d, zdjęcia panoramiczne Szkolenia, kursy, konferencje liga mistrzów mundial 2010
Free Joomla Templates