|
Redaktor: Foreight
|
|
09.06.2008. |
01.06.2008 r. niedziela
55 dzień wyprawy
Zgodnie z planem dzień dzisiejszy został przeznaczony na odpoczynek. Na 10 rano poszedłem do Kościoła. Akurat trafiłem na ceremonię ślubną. Tak jak wszystkie Msze Św., na których byłem w Rosji, tak i ta była bardzo rozśpiewana i wesoła. Poźniej w domu parafialnym było krótkie przyjęcie weselne, do pójścia na które namówił mnie Ks. Melichior (miejscowy proboszcz, z pochodzenia Słowak). Długo jednak nie posiedziałem sobie, ponieważ musiałem zrobić gumę w tylnym kole oraz wysłać relacje do Polski. O ile ta pierwsza czynność poszła mi nadzwyczaj szybko, to z tą drugą było ciężko. Trafił mi się komputer z połowy lat 90, który pracował niesamowicie wolno, a poza tym nie było na nim możliwości zgrania zdjęć.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
02.06.2008. |
24.05.2008 r. sobota
47 dzien wyprawy
Po przemysleniach nocno – poranych zdecydowalem, ze nie jade dzisiaj po poludniu, tylko w niedziele ok. 13-14. Do podjcia takiej decyzji przyczynilo sie dlugie siedzenie nad mapa Rosji (dosc dokladna) i liczeniu kilometrow oraz powrot do wczesniejszego zalozenia, ze jeden dzien w tygodniu powinien byc przeznaczony na pranie, internet, zwiedzanie, przeglad roweru, itd.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
27.05.2008. |
20.05.2008 r. wtorek
43 dzien wyprawy
Poranek niczym specjalnym nie roznil sie od pozostalych, no moze z malymi wyjatkami - dostalem kanapki na droge oraz udalem sie do apteki, aby rozejrzec sie za solidna odzywka. Bez szans. Kobieta chciala mi najpierw wcisnac zwykle witaminy, bo innych nie ma. A jak pokazalem odzywke, ktora kupilem w Moskwie, to od razu byla, tyle ze o 20% drozej! W drodze, jeszcze w Ufie, kupilem jakies witaminy w tabletakach - tu jednak sprzedawczyni najpierw porownala zawartosc witamin jakie mialem z Polski i swoich, a dopiero pozniej polecila.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
19.05.2008. |
15.05.2008 r. czwartek
38 dzien wyprawy
Poranek uplynal dosc spokojnie. Przed 10 wybralismy sie z Ks. Michalem na szybkie zwiedzanie Kazania. Byl Kreml (zabytek UNESCO), dwie cerkwie, meczet, Obraz Matki Boskiej Kazanskiej oraz krotki spacer po starowce. Bylo tak zimno i wial silny wiatr, ze nawet nie chcialo sie dlugo chodzic. Pozniej przyszla kolej na internet – byl bardzo wolny, ale udalo sie wszystko wyslac.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
15.05.2008. |
11.05.2008 r. niedziela 34 dzień wyprawy
Dziś był planowany odpoczynek, więc sobie trochę pospałem (ostatnio coś dużo śpię). Niestety miałem też jeden przykry obowiązek – pranie i to w Zielone Świątki. Zabrałem się do tego od razu jak wstałem, ponieważ całe ubranie „pachniało” tą konserwą rybną. A poza tym to dzień minął na miłym wypoczynku.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
14.05.2008. |
10.05.2008 r. 33 dzien wyprawy
Przebudzil mnie ruch po 6 rano, ale udalem, ze spie. Anna obudzila mnie o 7, a chwile pozniej podala duzy talerz smarzonej jajecznicy z kielbasa (tej drugiej bylo znacznie wiecej). Nie pomogly opory, ze to za duzo (oszkodliwym tluszczu dla zoladka nawet nie probowalem tlumaczyc) - musialem zjesc pelny, gleboki talerz. Bylo tyle tluszczu, ze nie pomoglo nawet jakies 20 ml spirytusu leczniczego (70%). Witalij wstal o 8, ale byl bez humoru (byly gimnastyk sportowy i lekkoatleta), podobnie jak corka sasiadki, ktora ta przyprowadzila, abym mogl ja poznac.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
11.05.2008. |
31 dzien wyprawy
Wstalem o 7.15, aby pozegnac sie z Aleksiejem, ktory wychodzil do pracy. Pozniej jego mama przygotowala sniadanie i rozpoczelismy mila rozmowe. Od niej wiem, ze srednia zaplata w 2007 roku w Oblasti Wlodzimierskiej wynosila 8000 rub., a minimalna 3700 rub. (370 zl).
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
08.05.2008. |
Wstalem o 6.35 - moi gospodarze o 7.45 wyjezdzali do swojego kosciola (na swoja cerkiew mowia Hram). Calkiem interesujacy ludzie. On pop oraz jego zona, ktora sie wszystkiego bala - nawet nie kazala mi brac tabletek bi nie mozna (nie posluchalem). Wieczorem na poczekaniu ugotowali zupe rybna z Jesiotra, do kolacji otworzyli butelke Martini - nawet jak dla nich pilem zbyt wolno i poprzestalem tylko na jednej, duzej lampce. Dzis na droge dostalem domowy chleb, pare jajek, puszke rybna i z ikra oraz ok. 0,5kg ciastek. Chcieli mi tez dac butelke zsiadlego mleka, ale nie mialem juz, gdzie to zapakowac. On w tajemnicy przed zona dal mi na pamiatke swoja fotografie i 1000 rub.!
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
08.05.2008. |
Budzik mialem ustawiony na 7 rano. Pomimo ze wczesniej nie moglem doczekac sie wyjazdu, to wstawanie szlo opornie. Po sniadaniu udalem sie jeszcze na chwile do Kosciola - gdy wychodzilem z niego zaprzyjazniony Ks. Arkadiusz zaczal msze w j. rosyjskim - jedna z intencji byla za mnie!
Jako ze wyruszylem bez przyczepki, a i dawno nie pakowalem sie, to tym razem zeszlo mi to znacznie dluzej niz planowalem. Ostatecznie worka z rzeczami nie wyslalem do Irkucka - moze na przekor. Zostal on u Pana Czeslawa (opiekowal sie mna w Moskwie) i on go wysle pod wskazany adres, ktory podam mu z trasy. Na pozegnanie byly oczywiscie pamiatkowe fotki z moimi dobrodziejami.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
06.05.2008. |
26 dzień wyprawy
Dzień zaczął się stosunkowo późno i leniwie. Przed południem udało mi się tylko wysłać relację z piątku oraz pooglądałem sobie z rodzicami Vlada ich rodzinne zdjęcia.
Po południu wyruszyliśmy na zwiedzanie. Najpierw było Centrum Tuły, którego wizytówką jest Kreml (nasz zamek) z dziewięcioma basztami, wybudowany na początku XVI wieku. Niestety, ale poza dziewięcioma basztami i spinającym je murem, w środku jest duży bardzo duży dziedziniec, na którym są Cerkiew i Muzeum Róży. Samo wejście na Kreml kosztowało 20 rub., a za muzeum dodatkowo płaci się 10 rub. W trakcie zwiedzania Kremla do naszej trójki (Vlad, Lena i ja) dołączył Aleksej. Będąc w Tule nie można zapomnieć o piernikach, z których miasto słynie ? są naprawde smaczne.
Zobacz zdjęcia z wyprawy w naszej galerii
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Krzysztof Kowalczyk
|
|
05.05.2008. |
ADRIATIC-SUN 2008 to nazwa tegorocznej wyprawy rowerowej dwóch przyjaciół ze szkolnej ławy - Krzysztofa Kowalczyka i Tomasza Zioły. Przewidywany czas trwania podróży to 40 dni, a rozpoczęcie jest zaplanowane na 3 lipca 2008r. Nie będzie to ich pierwsza taka wyprawa – w zeszłym roku przejechali prawie całą Polskę pokonując dystans 3 000 km w 25 dni.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
30.04.2008. |
Poranek jak zwykle - wstaje ok. 8 rano, szybka toaleta, a nastpnie msza Św. w j. rosyjskim. Ale najważniejsze - ból w kolanie jest coraz mniejszy.
Po Kościele śniadanie, a następnie udało mi się znowu dostać bezpłatny internet. Długo sobie na nim nieposiedziałem, ponieważ otrzymałem telefoniczną informację od ubezpieczyciela, gdzie mam się stawić na decydujące badanie. Po jakieś godzinie dotarłem do wskazanej kliniki. Tam okazało się, że nie wszystko jest dograne z moim badaniem i musiałem trochę poczekać.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
29.04.2008. |
7 dzien wyprawy
Wstalem o 6 rano – szybka toaleta, a nastepnie ponad 20 min. gimnastyki na rozgrzewke dla rozruszania misni po dniu przerwy. Dalej bylo sniadanie z moim przyjacielem i gospodarzem Antonim Zakiewicz, ktore to wspaniale przygotowala jego mama. Ona tez podarowala mi chleb Sw. Agaty, aby chronila mnie przed nieszczesciami w podrozy (dzien wczesniej otrzymalem rozaniec od mojej kolezanki Reginy Klukowskiej).
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Foreight
|
|
13.04.2008. |
2 dzień wyprawy. Wstałem o 6 rano – poranna toaleta, ćwiczenia rozciągajce i pakowanie. Odbyło się też ważenie – ja miałem 75 kg naczco, a sprzęt z bagażem 91 kg! Następnie było sniadanie, na którym pojawiło się kilka osób z rodziny i kolega Darek, który podarował mi Św. Krzysztofa.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Krzysztof Skok
|
|
09.04.2008. |
Ostatnia noc minęła spokojnie (Gdańsk – Przymorze), ale krótko – spałem tylko 5 godz. (pakowałem się do 1 w nocy). Wstałem o 6 i od razy nie miła informacja – było pochmurno i siąpił deszcz. Szybka toaleta, śniadanie, ostatnie pakowanie rzeczy i wynoszenie sprzętu na dwór, a następnie jego mocowanie na rowerze i w przyczepce. O 7.30 byłem na mszy (trochę się spóźniłem), po której ksiądz poświęcił rower i sprzęt i pobłogosławił mnie.
Skomentuj |
|
Czytaj
|
|
|